O nas

Krótko o Nas. Słowami samych uczestników ? bez cenzury ?

Teresa 

Książkę byśmy mogli napisać!!! Krótko może jest ZAJEBISCIE !!! W każdym tego słowa znaczeniu ??????

 Tomasz 

A co o takiej zaje… Czyt. fajnej grupi można napisać. Wystarczy przyjechać, zobaczyć i choroba gotowa.  ?.

Kamil 

Jak już kiedyś wspomniałem… Morsowanie to nie tylko woda, pogoda i ludzie ale przede wszystkim mega wariaty w często ekstremalnie zimnej wodzie i niecodziennej pogodzie co w całości daje taką dawkę endorfin że nijak jej szukać w codziennym, często szarym o tej porze życiu????

Jarek 

Grupa jak to grupa. Tam klata gdzie indziej dupa. Piekne tatuaże a zima maluje czerwone twarze. Wszyscy weseli do wejścia gotowi, tu bomba tam główka o kurcze znowu goła  dupka, śpiew gromki w Siczkach się roznosi i o wejście do wody obserwujących prosi. Rośnie wiec Radomska więź,  siostra, brat jest i  zięć. Czy to wogole może się zatrzymać…..  nie to jest niustajaca lawina. Są wśród nas osoby z różnymi zawodami i o różnej specjalności a wszyscy mianujemy się jako Radomskie Morsy 😉 B-) B-)

Dorota 

Moja przygoda zaczęła się 5 listopada 2017r.

Wcześniej wiedziałam, że w zalewie kąpią się morsy i pomyślałam że spróbuję.Znalazlam na FB grupę RM i przyszłam na rozpoczęcie sezonu. Poznałam Ankę, Agnieszkę, Adama, Tomasza ,Andrzeja i wielu fajnych ludzi.Okazało się że wszyscy jakoś aktywnie lubią spędzać czas i to mnie wciągnęło.

Później góry, pieszego maratony i to wszystko super!??

Anna 

Moja przygoda z morsowaniem rozpoczęła się w krakowskim Zakrzówku, gdzie byłam w pewien styczniowy dzień na spacerze. Przyjechała tam pani rowerem, rozebrała się i zaczęła pływać. Wróciłam do miasta, zaczęłam interesować się tematem i na fb wyskoczyła mi grupa Radomskie Morsy i Jarek Podkowa na podium Biegu Morsa. I tak spotkałam kiedyś Jarka w Kozłowie na treningu i zagwarantował, że się nie przeziębie?no i stało się, zostałam radomską foką

Piotr 

Poważnie … często wybieramy się z rodzicami na niedzielny  spacer nad zalew, od dawna myśleliśmy o morsowaniu bo tato ma kilku znajomych morsujących, którzy go namawiali, ale jakoś nie było bodźca. Nawet poprzedniej niedzieli tato miał iść ze znajomym ale obawa o brak przygotowania ciała wygrała. Ja zmieniłem dużo w diecie i oczyściłem organizm żeby mnie nie dopadały choroby itp. więc wiem że nie przypłacę tego żadnym tzw. „przeziębieniem”. W lato tego roku zaplanowałem wyprawę do ciepłych krajów w grudniu żeby uciec przed zimnem i naładować akumulatory słońcem na zimę. Wtedy również podjąłem decyzję że chcę zacząć morsować tej zimy. Wyjazd po słońce, święta, wyjazd na narty opóźniły moje pierwsze wejście. Ale wreszcie nadszedł ten dzień, piękna pogoda (mróz -4, słońce, padający śnieg) złożyły się na tą wspaniałą inaugurację mojego sezonu. Przygotowany byłem ponieważ na saunie wchodziłem już do basenów z temp wody 4 st. Oczywiście dzień przed przejrzałem YouTuba celem obejrzenia wszystkiego co o morsowaniu i wyposażony w wiedzę zrobiłem wszystko jak przykazali – dobra rozgrzewka, niewiele w brzuchu, termos z ciepłym napojem, mata izolująca, rękawice, buty do wody, plan 2 min w wodzie jak na pierwszy raz … poza jednym, lubię zanurzać głowę i wiedziałem że to zrobię, choć niezalecane ? Oczywiście atmosfera w gronie Radomskich Morsów jest super, wszyscy radośni, otwarci i zmotywowani, dlatego nie było opcji wycofania się. Jak już tu trafisz nie ma odwrotu! Rozgrzany, rozebrany pobiegłem ze wszystkimi, wejście do wody bez problemu, trochę tylko się zgapiłem i w tej euforii wchodząc opuściłem ręce i zmoczyłem całe rękawice ?, po 1,5 min zdjąłem czapkę i rękawice i nurka, chwila, do góry, hmm mało … drugi raz, 3-5 sek pod wodą wystarczy, myślę … w końcu nie mam doświadczenia, żeby dać radę wrócić i się przebrać, i w tym momencie myślenia (a jak, i u mnie się zdarza) czuje jak mi zamarza głowa na powietrzu, ups, dobrze że miałem ręcznik, szybko wytarłem głowę i włożyłem czapkę. Wyszedłem z wody i dostałem takiej euforii że biegając śmiałem się sam do siebie. Po krótkim biegu, wytrzeć, ubrać i wypić ciepłe. Uczucie euforii trzymało długo. Dla przesuwania swoich granic, wzmacniania ciała i ducha, oraz tej nieopisanej radości, z czystym sumieniem polecam każdemu, to wspaniałe doświadczenie i będę je praktykował jak najczęściej.

Na dzień dzisiejszy wersja jest taka że tato wchodzi ze mną za tydzień, a mama się zastanawia ? czuje że dobrze się dzieje…

Po nurku mam jedno wrażenie, że zostawiając część ciała nad wodą tworzy się jakby rozdarcie w ciele, dopiero jak zanurzyłem się cały doznałem zjednoczenia, jakby głowa była odcięta od dołu przed nurkiem i nie reagowała w harmonii z resztą ciała … nie umiem tego ubrać w słowa, taka sytuacja ot co

Pozdrawiam wszystkich którzy weszli przede mną i ogrzali wodę ? ??

Ti Woj 

Morsowanie lepsze niż skakanie, bo zawiera też pływanie! Same uśmiechnięte twarze i raz dwa do wody włażę. Tu nikomu miejsc nie braknie byle zimno było wszakże!

Morsowanie to przede wszystkim ekipa, wspierająca się, uśmiechnięta i koniecznie szurnięta, kocham Was foczki i morsy ❤️

Klaudia 

Jak dla mnie morsowanie jest najlepszym lekiem dla każdego zmarźlucha. Do morsowania zbierałam się rok, potem przed zaczęciem sezonu przez parę miesięcy wizualizowałam moment skoku do wody i skutecznie udało się przekuć to w praktykę!

Poza tym odczuwam lepszą regenerację dzięki zimnej wodzie ❤️

Daniel 

Napisze tak…

Zaczęliśmy 3 lata temu.. Ja i moja żona Aleksandra…

Taki spontan.. Padło hasło i poszliśmy. Pierwszy raz 5 min… Drugi ? min…(rekord 25/30 min) I tak do dzisiaj tylko że systematycznie.. W między czasie zarazilismy tym parę innych osób…8 letnia córka również ma zamiar spróbować z własnej woli..

Efekt morsowania nie do opisania… Endorfiny,mitochondria na wysokim poziomie ⬆️〽️

Weekend z morsowaniem musi być zaliczony, ludzie, ekipa, znajomi i super atmosfera…